Szpik mędrców. Mistrz zen Foyan
Książka zawiera tłumaczenia wykładów na temat zen mistrza Foyana Qingyuana
(1067-1120), ucznia Wuzu Fayana.
Jest powszechnie uznawany za jednego z największych mistrzów odrodzenia zen w
czasach dynastii Song. Powracając do nauk pierwotnych i klasycznych mistrzów, Foyan
prezentuje wiele prostych ćwiczeń uwagi i myślenia, mających na celu poprowadzenie
ucznia ku wglądowi w prawdziwą naturę jaźni.
Po epoce klasycznych mistrzów bardzo niewielu nauczycieli było w stanie równać się
z Foyanem jeśli chodzi o poziom, do jakiego od samego początku rozwijał on
niezależność, autonomię i wolność u swych słuchaczy. Sam był całkowicie wolny od
jakiegokolwiek pragnienia sławy czy też popularności i nie czynił żadnych starań,
aby pozyskiwać uczniów. Pragnął jedynie, aby ludzie otworzyli swe oczy i stanęli na
swych własnych nogach, aby bezpośrednio postrzegali wolni od ułudy i działali wolni od
zamętu w oparciu o prawdę. Mówi się, że tuziny jego uczniów osiągnęło
oświecenie; o przynajmniej piętnastu z nich wiadomo, że zostali uznanymi mistrzami zen
i niezależnymi nauczycielami.
Pewnej zimnej nocy siedząc samotnie przy piecu Foyan głęboko rozgrzebał
przygasający ogień i nagle z niedopalonych kawałków drewna wybuchły płomienie.
Wykrzyknął: „Sięgnij do dna i to odnajdziesz. Życie jest właśnie takie!”.
Następnie wziął do ręki i przeczytał kilka stron zapisków dawnych mistrzów. Nagle
„przeniknął aż do samego dna pieca”, po czym ułożył taki oto wiersz oświecenia:
W lesie noży rozbrzmiewa śpiew ptaka.
Zawinięty w koc przesiadując do późna,
Grzebiąc w ogniu i przebudzając się ku zwykłemu życiu,
Przewraca się i rozbija w pył wielkich bogów.
W rozbłyskującym świetle świata mieszkają ci,
Którzy sami siebie oszukują.
Któż zaśpiewa bezbarwną pieśń?
Raz urzeczywistnione, nie zostanie zapomniane.
Brama jest otwarta, jednak przekracza ją niewielu.
Fragmenty:
Wolność i niezależność
Ten, który nie jest towarzyszem miriadów rzeczy, odrzucił
trudy materializmu. Umysł nie rozpoznaje umysłu, oko nie postrzega oka; skoro nie
występuje przeciwieństwo, to kiedy postrzegacie formy, nie ma tam żadnych form, które
są postrzegane, a kiedy słyszycie dźwięki, nie ma tam żadnych dźwięków, które są
słyszane. Czyż nie jest to odrzuceniem trudów materializmu?
Nie istnieje żadna szczególna ścieżka tam prowadząca, żadna
szczelina, przez którą moglibyście to postrzec; w buddyzmie nie ma Wschodu ani Zachodu,
Północy ani Południa; tu nie mówi się: „Ty jesteś uczniem, ja jestem
nauczycielem”. Jeśli wasza własna jaźń jest jasna i wszystko jest Tym, to kiedy
odwiedzacie nauczyciela, nie widzicie tam nauczyciela; kiedy studiujecie siebie, nie
widzicie tam swej jaźni. Kiedy czytacie pisma, nie widzicie przed sobą pism. Kiedy
jecie, nie widzicie przed sobą posiłku. Kiedy siedzicie i medytujecie, nie widzicie
żadnego siedzenia. Nie zaniedbujecie żadnych ze swych codziennych działań, jednak nie
chwytacie się zupełnie niczego.
Kiedy w ten sposób wszystko postrzegacie, czyż nie jesteście
niezależni i wolni?
Nie-wiem
Czasami, gdy zadaję pytania uczniom, wszyscy odpowiadają, że
nie wiedzą albo nie rozumieją; mówią tylko, że jedzą, kiedy są głodni i śpią,
kiedy są zmęczeni. Czy w takim gadaniu widać jakieś wyzwolenie? Mówicie nawet, że
nie zdajecie sobie sprawy, czy jest teraz początek, czy koniec miesiąca, i nie obchodzi
was, czy mamy rok przestępny, czy nie; któż zrozumie to wasze podejście?
Teraz ja zapytam was: jak wyjaśnicie mi logikę tego nie-wiem?
Słyszycie, że inni mówią w ten sposób, dlatego to powtarzacie; czy jednak
kiedykolwiek sami zrozumieliście tego istotę?
Patriarcha powiedział: „Nie-wiem oznacza, że nic nie zostaje
poznane, nigdzie nie jest osiągane”. Nazywa się to nie-wiem, abyście wy dzisiaj mogli
osiągnąć ten stan nie-wiem. Oto kraina mędrców – dlaczego dzisiejsi uczniowie
określają ślepotę i brak zrozumienia mianem nie-wiem?
Jeśli dalej będziecie twierdzić, że nie wiecie i was to nie
interesuje, w jaki sposób odpowiecie na pytania, gdy w końcu ktoś wam je zada? Może
okazać się, że na drodze zen nie pozostanie nikt godny kontynuowania naszej tradycji!
Takie podejście na nic się nie zda. Uważnie dokonujcie swoich wyborów!
Najbardziej bezpośrednie podejście
Dlaczego nie potraficie zrozumieć esencji, która zawsze jest tu
obecna? Buddyzm jest bardzo prosty, wymaga od was jedynie, abyście jasno postrzegali
drogę. Nie poucza was, abyście położyli kres strumieniowi myśli i tłumili wasze
ciało i umysł, zamykali oczy i mówili: „To jest To!”. Ta kwestia taka nie jest.
Powinniście obserwować swój obecny stan. Jaka jest jego
logika? Jakie kierują nim wzorce [zachowania]? Dlaczego znajdujecie się w stanie
zamętu? Oto najbardziej bezpośrednie podejście
Co powiecie na sytuację, gdy ja do was nie przemówiłem, a wy
mnie nie wysłuchaliście; czy przychodzenie i odchodzenie ma tu jakiś sens? W takim
momencie nie wymyślajcie jakiś wymuszonych racjonalizacji.
Od buddów z najwyższych niebios do wszystkich istot tu na dole
wszystko jest tak-jak-to. W tym znaczeniu mędrcy i zwykli ludzie są równi, samsara i
nirwana są równe. Teraz ja zapytam was: kogo interesują starożytni buddowie i
przeszłe, obecne i przyszłe pokolenia? Kogo interesują skalane krainy dziesięciu
kierunków?
Posłuchajcie: jeśli zrozumiecie to za trzydzieści lat, wtedy
zdacie sobie sprawę, że wam o tym dziś opowiadałem. Nie twierdźcie tylko: „To jest
To!”. Jeśli tak twierdzicie, nazywa się to poglądami laika.
118 stron, książka ręcznie wiązana, kremowy papier offsetowy
Księgarnia nie działa. Nie odpowiadamy na pytania i nie realizujemy zamówien. Do odwolania !.